E-book

Jeśli:

  • nadmierne kilogramy odbierają Ci zdrowie i dobry humor,
  • przeczytałeś już setki poradników dotyczących odchudzania lub
  • nie przeczytałeś żadnego poradnika, ale chcesz przeczytać jeden, a porządny,

ten link Ci się przyda!

Znajdziesz pod nim e-book mojego autorstwa pt.:

„Recepta na zdrowie, czyli odsysanie tłuszczu bez chirurga”.

Życzę miłej lektury!

Ewa Bieniak

Dieta szpitalna…

Dzień I

  • OBIAD: zupa jarzynowa, ziemniaki puree, gotowana marchewka z groszkiem (mięsa nie starczyło – pewnie dlatego, że byłam nowo przyjęta)
  • KOLACJA: 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, liść sałaty, 2 plasterki wędliny, herbata

Dzień II

  • ŚNIADANIE: zupa mleczna (nie jadłam), 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, liść sałaty, 2 plasterki wędliny, herbata
  • OBIAD: zupa ogórkowa, ziemniaki puree, buraczki gotowane, klops mięsny gotowany
  • KOLACJA: 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, 1/4 małego pomidora, serek topiony, herbata

Dzień III

  • ŚNIADANIE: zupa mleczna (nie jadłam), 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, dżem, kawa z mlekiem (nie cierpię słodkich śniadań!)
  • OBIAD: zupa buraczkowa, ziemniaki puree, surówka z kapusty, marchewki i cebuli, mielona ryba smażona w panierce (ohydna!)
  • KOLACJA: 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, plaster sera twarogowego, 5 małych rzodkiewek, herbata

Dzień IV

  • ŚNIADANIE: zupa mleczna (nie jadłam), 3 kromki białej bułki, 1 kromka chleba białego, masło, 3 plasterki ogórka, 2 plasterki mielonki (nie tknęłam), herbata
  • OBIAD: akurat jak już wychodziłam ze szpitala, to podawali obiad – Pani usilnie namawiała mnie, bym jeszcze została i zjadła, ale jakoś oparłam się tej „pokusie” :-P

Nie pamiętam kiedy jadłam takie ilości białego pieczywa. Dieta typowo zapierająca (co w przypadku kobiet ciężarnych jest wyjątkowo niewskazane, m. in. ze względu na skłonność do hemoroidów). Ponadto mało błonnika i wysoki indeks glikemiczny – w sam raz dla kobiet ciężarnych z wysokim stężeniem glukozy…

Wędlina podłej jakości… Ale mieszcząc się w żywieniowej stawce szpitalnej, raczej trudno byłoby kupić wędlinę dobrej jakości… Zwłaszcza, że teraz w ogóle o taką trudno…

Z pozytywnych rzeczy: obiady (poza rybą) były całkiem smaczne i estetycznie podane.

Z przyjemnością wróciłam na domową kuchnię :-)

Nietypowy wpis

Jednymi z najważniejszych aspektów zdrowej diety, pozwalającej na utrzymanie prawidłowej masy ciała, są: dobra organizacja i planowanie posiłków. Dzisiejszy dzień miałam wyjątkowo zupełnie niezaplanowany pod kątem żywieniowym. I nie sądziłam, że w dzisiejszych hamburgerowych czasach można tak zdrowo żywić się ekspresowo „na mieście”. Postanowiłam podzielić się z odwiedzającymi moją stronę moim dzisiejszym jadłospisem:

Śniadanie 8:00:

  • 2 pancakes’y z sosem malinowym – zostały mi akurat w lodówce po zrobieniu porcji pancakes’ów z tego przepisu
  • żeby posiłek był bardziej sycący dodałam sos jogurtowy: 1/3 op. jogurtu naturalnego wymieszałam z cynamonem i łyżeczką likieru orzechowego

II śniadanie 11:00:

  • jogurt naturalny + jabłko

Obiad 14:00 – i tu właśnie moje pierwsze duże zaskoczenie:

  • zupa marchwiowa z nutą imbiru – zakupiona w sklepie mieszczącym się w podziemiach Metra Racławicka (1 Minute). Zupa była przepyszna, pożywna (spora porcja 430 ml), kosztowała 8,90 zł. Nie ma żadnych konserwantów i innych świństw. Skład: świeża marchew, sok z pomarańczy, cebula, imbir, czosnek, płynna śmietanka, natka pietruszki, sól, pieprz. Do wyboru jest jeszcze wiele innych zup (nie wiem jak smakują, dzisiaj jadłam pierwszą zupę z tej serii), m. in.: krem z pomidorów, krem z białych warzyw, krem z cukinii… Mmm! Pycha! Więcej na www.eat-me.pl
  • Ps. UWAGA UWAGA! Dopiska z ostatniej chwili: Okazało się, że te zupy wcale nie są takie niewinne… W porcji (430 ml) mają 500-650 kcal, radzę więc zwrócić na to uwagę :-)
  • chipsy buraczane (Cripsy Natural – chipsy z buraka o smaku winegret) – do tej pory jadłam chipsy marchewkowe i pomidorowe tej firmy. Buraczanych się obawiałam, ale niepotrzebnie – były pyszne! 2,60 zł za opakowanie.

Przekąska 17:00:

  • zostało mi w domu trochę świeżego-zwiędniętego szpinaku. Rano szybko poddusiłam go na oliwie z dodatkiem czosnku, chilli i soli. Rewelacyjne danie! Oczywiście przydałaby się do tego jeszcze feta, ale dzisiaj musiało się bez niej obejść :-)

Kolacja 20:00 – moje drugie dzisiejsze zaskoczenie:

  • Nie wracałam po pracy bezpośrednio do domu, więc trzeba było zjeść coś na mieście. Wybór padł na Salad Story. Trafny wybór :-) Zamówiłam sobie sałatkę grecką (żeby się bardziej najeść, sałatę wymieniłam na makaron pełnoziarnisty) – 15,99 zł. Do tego szklanka soku ze świeżo wyciskanych pomarańczy - 10,99 zł.

Oczywiście ktoś mógłby się nie najeść tymi posiłkami. Dla innej osoby takie ilości mogłyby być aż za duże. Wszystko rozchodzi się o zapotrzebowanie i dietetyczne cele. Nie napisałam jednak tego jadłospisu, żeby pokazać wzór prawidłowego odżywiania. Poza tym taka dieta na co dzień byłaby wg mnie za droga, bo za cenę tych wszystkich posiłków, które dziś kupiłam spokojnie mogłabym nagotować jedzenia na kilka dni. Ale za dobrą jakość zdrowych posiłków nie wymagających żadnego przygotowywania trzeba zapłacić.

Okazuje się, że w awaryjnych sytuacjach można trafnie i zdrowo wybrać spośród dostępnych alternatyw posiłków dostępnych „na mieście”.

Życzę smacznego wszystkim tym, którzy dbają o jakość swojej diety! :-)